sobota, 6 kwietnia 2013

Koci asystenci

Sobota. Najwyższy czas posprzątać trochę w domu, wstawić pranie, pozmywać... Najpierw obowiązki a później przyjemności ;) Niestety kiedyś trzeba ogarnąć życiową przestrzeń. Samo się nie posprząta. No to zaczynamy.

Wstawiamy pranie. Oczywiście Łini musi asystować przy każdym moim ruchu. Wyciągam kosz z brudami, hop! już w nim siedzi. No tak Pan Inspektor musi sprawdzić, czy aby na pewno wszystko znajdzie się w pralce... dosłownie. Popatrzcie:





Lepiej już wyjdę, bo Pańcia jeszcze i mnie upierze ;)

Nawet Gustaw zainteresował się, gdy sięgałam do szafy po kosz z brudami:


Pralka pierze, czas więc wyjąć naczynia ze zmywarki i włożyć to, co się uzbierało w zlewie. Łini musi sprawdzić oczywiście stan zmywarki! Czy aby na pewno jest czysta, czy nic w niej nie zostało?





A ta szafka po co jest otwarta? Trzeba koniecznie sprawdzić, czy Pańcia zrobiła w niej porządek! A może coś do jedzonka by się tam znalazło?




hmm nie ma nic do jedzenia... trudno, więc może jednak się zdrzemnę? Skoro tak się napracowałem! 
Ach ci koci asystenci. Wszędzie ich zawsze pełno. Wszędzie muszą wsadzić swój nos i sprawdzić ;) Diabły tasmańskie!

A Wasze koty też Wam tak we wszystkim asystują? ;)

5 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. tez, przy segregacji prania,zmywaniu naczyn,zamaiataniu, myciu szyb czy lustra...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. No cóż kontrola to wyższa forma zaufania :-)
    Przy takim asystowaniu moich futer inspektorów bardzo dużo talerzyków i miseczek potłukłam ... oczywiście ze zdenerwowania :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe skąd ja to znam :) jakiś czas temu zbiłam karafkę... pamiątkową po babci, bo Łini mi takie ósemki wokół nóg kręcił, że się o niego potknęłam i karafka wypadła mi z rąk...

      Usuń

Dziękujemy za pozostawiony komentarz :)