piątek, 5 września 2014

Prośba o pomoc

Dziś będzie zupełnie inny post. Post z prośbą o pomoc...

Napisała do mnie maila pewna Pani z Krakowa. Ma 7. letniego synka chorego na autyzm. Synek - Nataniel bardzo kocha koty. Niestety nie mogą mieć w domu kota z powodu silnej alergii jednego z domowników.

Pani poszukuje osób, które zajmują się kototerapią. Nasz Łini i Gucio by się do tej terapii nadawały, jednak nie jestem z Krakowa. Mieszkamy za daleko na regularne odwiedziny :(

I stąd moje pytanie - czy ktoś z Was może polecić osobę zajmującą się kototerapią z Krakowa bądź okolic? Chciałabym pomóc chłopcu na tyle, na ile potrafię. Spróbujmy pomóc mu razem!

A może by tak wysłać Natanielkowi zdjęcia naszych wszystkich kotów? :) Z pozdrowieniami :) Co myślicie? Moglibyście przysłać zdjęcia swoich kotów do mnie na maila, a ja bym je przesłała dalej :)

Może macie jakieś inne pomysły, jak "wnieść" koty do życia Nataniela, który nie może mieć kota w domu?

Bardzo zależy mi na tym, aby pomóc... :) Pomożecie? :)

środa, 3 września 2014

Łobuz i brzuszek Gucia

Łini - osiedlowy "zbój", znów dostał manto od kota sąsiadów. Kotłowały się w ogórku aż sierść leciała! I jak zwykle "odważniak" Łini został położony do góry brzuszkiem. Tylko, że tym razem nie obyło się bez strat...

Ucho - kocia pierdołka zaczęła coś dziwnie merdać uszkiem. Jakoś tak nim strzyc, drapać się..  Zajrzałam w ucho - czyste. Jak mogłam przegapić?! Potem zaczęły się problemy z równowagą! To była kwestia dwóch dni... transporter, miauk i weterynarz. Diagnoza - ropień w uchu. Ropień sięgający kanału słuchowego, stąd te zaburzenia równowagi. I seria antybiotyków i zastrzyków przeciwbólowych. Co się okazało? Ucho było przegryzione i wdała się infekcja. Na szczęście już się dobrze goi, ropa się rozchodzi i Łini wraca do formy. Ale... zaczęło się rozwolnienie. Masakryczne rozwolnienie! Jest dieta i obserwacja....

Taki nieszczęśliwy kotek


Gucio - stresowacz jeden. Jak już pisałam wcześniej, zaczął się wygryzać :( ogolił sobie cały brzuszek. Weterynarz orzekła, że ze stresu :( Od kilku dni się nie gryzie, ale futerko odrasta bardzo powoli.. :( Czynnik stresujący w postaci naszych wyjazdów na razie minął, więc mam nadzieję, że Gustaw przestanie się wygryzać ...

Gustaw - zwisacz pospolity

Ech te koty! :)

Pielęgniarką zastrzykową jestem oczywiście ja...

wtorek, 26 sierpnia 2014

Deszczowe czułości

Pada deszcz...
Nieustannie od rana kropi, siąpi, leje, pada, dżdży...

A gdy na dworze pada deszcz, kotom burzą się ich codzienne rytuały. No bo koty nie lubią moknąć na deszczu. Nie spędzają więc całych dni w ogródku. Wskakują do niego tylko, gdy coś je faktycznie żywo zainteresuje. A tak, to siedzą i wypatrują - może w końcu przestanie padać? :)

I wydaje mi się, że w czasie deszczu są dla siebie bardziej czułe ;)







Znudzone biedaki (zdjęcia z kiepskich ujęć, bo mamy kiepskie podejście do kociego stolika ;) )

Choć nie mam za wiele powodów do radości, od rana chodzi za mną ta piosenka:
Singing in the rain :)

Pomimo deszczu, życzę wszystkim wspaniałego dnia!

niedziela, 24 sierpnia 2014

Najfajniej w ogródku

Gdy na dworze ciepło, koty (jak pisałam wcześniej) znikają na całe dnie. Harcują sobie na świeżym powietrzu, nie przychodzą na jedzenie ani na drzemkę. Śmiejemy się, że w lato nie mamy kotów! No bo są z nami tylko wieczorami i w nocy. Rano od razu po śniadaniu ustawiają się w rządku do wyjścia na dwór.

A dziś je przyłapałam i już wiem, czemu nawet nie chce im się ucinać kocich drzemek w domu. Bo najlepiej jest w ogródku :)

Fifi siedzi sobie czujnie w trawie

a Łini śpi w najlepsze w zarośniętym klombiku :)
Tylko Gucia nie udało mi się zlokalizować. Podejrzewam, że zaszył się w ogródku sąsiadki :)

Pozdrawiamy leniwie!

P.S. Cały czas myślę o Kayronie. Tak bardzo współczuję Gosi tego, co przeżywa. Kayronku, wróć już, pozwól się znaleźć, nie daj na siebie tak długo czekać jak kiedyś Gucio...

piątek, 22 sierpnia 2014

Co tam u nas

Tak dawno nic nie pisałam, że nawet nie wiem od czego zacząć. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tą przerwę. Okres wakacyjny to zawsze "trudny" dla mnie okres do pisania. Praktycznie co weekend wyjeżdżamy nad jezioro korzystać z pięknej pogody. Lato jest w Polsce takie krótkie... Dopiero co wszyscy narzekali na upały, a już mamy koniec sierpnia i bardziej stonowaną pogodę.

Nasze koty bez zmian :) Mają się dobrze zwłaszcza, gdy całymi dniami mają otwarte wyjście na ogródek. Czasem znikają na całe dnie, nie chce im się wrócić nawet na środkowy posiłek :) Leżą w trawie w cieniu drzew, ganiają się między sobą, polują. A właśnie! Łini ostatnio dwa razy upolował całkiem sporą mysz! Dzięki naszej szybkiej reakcji za każdym razem myszki udało się uratować, za to Łini był na nas bardzo obrażony.

Jedynie dama Fifi leniwie spędza czas na poduszkach w domu. Przesypia prawie całe dnie.

Śpiąca królewna - Fifi

Gucio przez nasze wyjazdy był trochę smutny. Podejrzewam, że ze stresu zaczął sobie wygryzać brzuszek. Strasznie wrażliwy się ostatnio zrobił. Wydaje mi się, że on najbardziej ze wszystkich przyzwyczajony jest do kociej rutyny, a każda zmiana wywołuje w nim stres. No ale już jesteśmy, więc powinno mu minąć. Od kilku dni przestał gryźć futerko na brzuszku :)

A! I walizki oczywiście cały czas leżą w pokoju. Nie mogę ich schować :) Koty mają wieczorami uciechę! Ciekawe jak długo znów będą stały...

Łini zakopany w walizce


Miłego weekendu!
I do szybkiego "przeczytania" :)

niedziela, 11 maja 2014

Punkt obserwacyjny

Jest fajnie i ciepło. W weekendy pozwalamy kotom grasować po dworze tyle, ile chcą. :) Ale jak jest wyjście na dwór cały czas otwarte, to koty niekoniecznie chcą wychodzić. Raczej kręcą się w tą i tamtą, sprawdzając, czy jesteśmy.

I zanim wyjdą na ogródek, bacznie obserwują otoczenie z punktu obserwacyjnego, jaki stanowi parapet :) Najpierw patrolują okolicę z góry, a dopiero później udają się na zwiady :)




Miłej niedzieli :)

poniedziałek, 5 maja 2014

Majówka była super

Wróciliśmy i melduję się cała i zdrowa i pełna wrażeń po wspaniałej podróży :) Koty też przeżyły, choć oczywiście są cały czas bardzo stęsknione i pragnące mizianek.

Wyjazd pozwolił mi odpocząć i oderwać się od rzeczywistości. Zapomniałam na chwilę o problemach i nieprzyjemnych przeżyciach. Podczas naszej nieobecności całe wysiłki włożone w odchudzanie Łiniego poszły na marne - przytył znów 0,5 kg, znów jest wielkim spaślakiem i znów musimy go odchudzać. Tak  dopieszczali nasze koty znajomi :) Na szczęście przy okazji Gucio też nabrał ciałka i problemy z wygryzaniem całkowicie odeszły w niepamięć :)  A waga i samopoczucie Fifi bez zmian :)

Wycieczka była fantastyczna, przemierzyliśmy samochodem aż 3,6 tyś km! Zapuściliśmy się w tereny wschodniej Serbii. Zawsze chciałam zobaczyć te sławne kaniony Dunaju na granicy Serbsko - Rumuńskiej, którą naturalnie tworzy Dunaj. Region okazał się bardzo obfity w różnego typu zabytki, monastyry, stare zamki, tak więc mieliśmy mnóstwo zwiedzania i mnóstwo wrażeń :)

Twierdza w Smederevie nad brzegiem Dunaju

Widok na zamek Golubac

Nad Dunajem :)

Wielki Kanion - Dunaj zwęża się do 100m!

Wielki Kanion

W Gamzigradzie udzieliłam krótkiego wywiadu :)

Cmentarz prawosławny

Monastyr Manastija

Monastyr Ravanica
Szczegółowa relacja i więcej zdjęć na: Wschodnia Serbia - Park-Djerdap To mój nowy blog, w którym postanowiłam opisywać wreszcie wszystkie nasze podróże :)

Wracając już z Serbii postanowiliśmy zatrzymać się w miasteczku nad jeziorem - Palics. To popularna miejscowość wypoczynkowa przy granicy z Węgrami. Nie uwierzycie, ale szukając kwatery trafiliśmy do domu, gdzie mieszka Polka! Przyjechała do Serbii 30 lat temu :) Sprawiliśmy jej ogromną radość niespodziewaną wizytą! Ugościli nas zgodnie z polsko - serbską gościnnością ;) Jeśli ktoś z Was będzie wybierał się w tamte tereny - polecam: Konak Pansion - Villa Anna, ul. Solunska 26. Możecie liczyć na wspaniałe przyjęcie :)

Majówka minęła jak zwykle za szybko... Oczywiście tęskniłam za kotami bardzo mocno, ale wiedziałam, że są pod dobrą opieką :) dziś wynagrodziłam im rozłąkę piersią z kurczaka, którą zjadły z apetytem :) a teraz słodko przy mnie śpią (od powrotu nie odstępują mnie na krok!).