Od rana moje dwa gamonie okupują blat kuchenny. Wczoraj gotowałam ryż a że sporo go zostało, wysypaliśmy część przez okno, aby nakarmić ptaki :)
I koty mają widowisko lepsze niż niejeden serial! Są ochy, achy, ćwierkanie, trykanie i inne odgłosy :)
Oczu nie mogą napatrzeć ;)
Sami spójrzcie:
Fajnie, że mieszkamy na parterze :) Koty dość często mają takie widowisko, jak dokarmiamy ptaki :)
Miłej niedzieli!
niedziela, 9 listopada 2014
niedziela, 2 listopada 2014
Szczęśliwe koty
Szczęśliwe i zadowolone :) Najedzone. A teraz każdy z nich odpoczywa w swoim raju:
Ma szczęście chłopak, że nie chciało mi się pochować torebek i uzbierało się ich kilka :) Śpi sobie jak zabity.
Miałam wynieść dwa kartony ze zdjęciami i starymi notatkami ze studiów do piwnicy. Na razie niestety jest to niemożliwe :) To ulubiona ostatnio miejscówka Fifi. Za to mogłam wreszcie schować walizkę na pawlacz :) Coś za coś ;)
No a piecuch Gucio wybrał miejscówkę przy kaloryferze :) Ułożył się na zalegających na stole rachunkach, podsypia ale okiem łypie od czasu do czasu na mnie :) Ja siedzę tu, skąd robione jest zdjęcie.
Tak oto mija niedziela. Zaraz jednak ruszamy do Kampinosu. Tym razem pozwiedzać forty! A w drodze powrotnej zajrzymy do Palmir i zaświecimy światełko na grobie jednego z nieznanych żołnierzy...
Życzymy spokojnej niedzieli i refleksji nad tymi, których już niestety nie ma z nami...
| Łini oczywiście w torebkowym :) |
| Fifi na kartonach |
| Gustaw przy kaloryferze |
Tak oto mija niedziela. Zaraz jednak ruszamy do Kampinosu. Tym razem pozwiedzać forty! A w drodze powrotnej zajrzymy do Palmir i zaświecimy światełko na grobie jednego z nieznanych żołnierzy...
Życzymy spokojnej niedzieli i refleksji nad tymi, których już niestety nie ma z nami...
sobota, 25 października 2014
Kocie trofeum
Bohaterem dzisiejszego posta jest Łini. Łini i ... sikorka. Możecie się łatwo domyśleć, co się stało. Otóż Łini przyniósł nam dziś do domu swoje kocie trofeum - sikorkę. Z dumą ją zaprezentował. Z ogonem do góry i z sikorką w paszczy przeszedł obok Fifi i Gucia. Gucio i Fifi zaciekawione zdobyczą poszły za Łinim, prosto do moich stóp. A ja mało nie zemdlałam! Krzyknęłąm, aż ściany się zatrzęsły! Łini ze zdziwienia otworzył pysk, z którego na ziemię wypadła konająca sikorka...
Szybka akcja ratunkowa ptaszka niestety nic nie dała. Sikorka nie przeżyła :(
I co mam zrobić? Pochwalić Łiniego? Czy raczej skarcić?
Smutny pobiegł znów na ogródek, a reszta bandy za nim... mam nadzieję, ze już niczego nie upoluje!
Dokumentacji zdjęciowej zdarzenia brak.
Jeszcze się trzęsę ze zdenerwowania.
Jak ja nie lubię takich sytuacji... to nie pierwszy i zapewne niestety nie ostatni raz. Kilka dni wcześniej była myszka, ale ją udało się uratować.
Miłego weekendu :)
Powaliła na kolana mnie ta "kocia dyskoteka: ;) :D
Szybka akcja ratunkowa ptaszka niestety nic nie dała. Sikorka nie przeżyła :(
I co mam zrobić? Pochwalić Łiniego? Czy raczej skarcić?
Smutny pobiegł znów na ogródek, a reszta bandy za nim... mam nadzieję, ze już niczego nie upoluje!
Dokumentacji zdjęciowej zdarzenia brak.
Jeszcze się trzęsę ze zdenerwowania.
Jak ja nie lubię takich sytuacji... to nie pierwszy i zapewne niestety nie ostatni raz. Kilka dni wcześniej była myszka, ale ją udało się uratować.
Miłego weekendu :)
Powaliła na kolana mnie ta "kocia dyskoteka: ;) :D
wtorek, 21 października 2014
Koci pocieszacze
Oj ciężki mam teraz czas w pracy. Bardzo intensywna końcówka roku, plany na 2015 i do tego nowy szef. Trzeba przeżyć, ale praca wysysa ze mnie energię maksymalnie. Do tego ta pogoda - szkoda, że zepsuła się i nie ma słońca. Słońce zawsze daje trochę pozytywnej energii. A tu deszcze, wiatr, szaro buro. Wracam do domu padnięta. Marzę o położeniu się bezmyślnie, nie mam siły wykrzesać energii na zrobienie czegokolwiek. Minie... :)
Ale w takich sytuacjach co wieczór przychodzą na pomoc moje kocie szczęścia :) Koty czują, wiedzą, ogrzewają i mruczą, tak jakby starały się dodać mi otuchy :) Dają się przytulać, tłamsić i tarmosić ;) Są. Asystują. Mruczą, Czuwają :) Wszystkie trzy. Moje sierści kochane.
Z pewnością dobrze wiecie, co czuję :)
Uwielbiam je :)
Ale w takich sytuacjach co wieczór przychodzą na pomoc moje kocie szczęścia :) Koty czują, wiedzą, ogrzewają i mruczą, tak jakby starały się dodać mi otuchy :) Dają się przytulać, tłamsić i tarmosić ;) Są. Asystują. Mruczą, Czuwają :) Wszystkie trzy. Moje sierści kochane.
Z pewnością dobrze wiecie, co czuję :)
Uwielbiam je :)
sobota, 18 października 2014
Leniwce
Zabieram się i zabieram, aby coś napisać. Za każdym razem siadam, otwieram posta, napisze parę słów i... brak weny. Tyle się dzieje, a ja jakoś nie potrafię ubrać tego w słowa. Mam nadzieję, że tym razem się uda :)
Próbowałam nawet napisać posta z wyjazdu w góry. Było fantastycznie! Odniosłam mój mały sukces, bo przełamałam lęk wysokości, nie straszne mi były półki na skałach i wysokie drabiny nad wodospadami :) Jestem z siebie dumna :) Szkoda, że nie chcą mi się zdjęcia wstawić. Poprzekręcałam je w programie Microsoft i teraz wstawiają mi się na bloga jakoś bokiem... i nie mogę ich odkręcić. A pokazywać jest co! Kilka zrobionych horyzontalnie zdjęć udało mi się wstawić poniżej :)
Było wspaniale, relaksująco, dużo się działo, jaka ta Słowacja i Słowacki Raj przepiękne! Czas niestety szybko zleciał... I znów powrót do rzeczywistości i gonitwy dnia codziennego...
Weekend spędzamy leniwie :) A co, przynajmniej teraz nie będę się nigdzie spieszyć. Aura na dworze jesienna, choć jeszcze jest dość kolorowo. Lubię jesienne kolory :)
A koty? Każdy z nich odpoczywa na swój koci sposób :)
Miłego weekendu!
Ja delektuję się nic nie robieniem :)
Próbowałam nawet napisać posta z wyjazdu w góry. Było fantastycznie! Odniosłam mój mały sukces, bo przełamałam lęk wysokości, nie straszne mi były półki na skałach i wysokie drabiny nad wodospadami :) Jestem z siebie dumna :) Szkoda, że nie chcą mi się zdjęcia wstawić. Poprzekręcałam je w programie Microsoft i teraz wstawiają mi się na bloga jakoś bokiem... i nie mogę ich odkręcić. A pokazywać jest co! Kilka zrobionych horyzontalnie zdjęć udało mi się wstawić poniżej :)
| Słowacki Raj - wspinaczka pod górę |
| Zamek Spiski - aby się do niego dostać trzeba było wejść na całkiem sporą górę! |
| Po łańcuchu |
| Dolina Hornadu |
| I w dół po drabince |
| Zamek i skansen |
| W tle Tatry Wysokie |
Weekend spędzamy leniwie :) A co, przynajmniej teraz nie będę się nigdzie spieszyć. Aura na dworze jesienna, choć jeszcze jest dość kolorowo. Lubię jesienne kolory :)
A koty? Każdy z nich odpoczywa na swój koci sposób :)
| Gustaw z pańciem :) Nawet pozycja snu podobna :) |
| Pańcio wykurzony! Łóżeczko jest tylko moje :D |
Miłego weekendu!
Ja delektuję się nic nie robieniem :)
piątek, 19 września 2014
Gustaw
Tak właśnie olewczo i spokojnie zamierzam spędzić najbliższy tydzień :)
Tygodniowy urlop czas rozpocząć!
Cudownie!
Góry! Słowacja :) Życzcie nam wspaniałej pogody i wielu wrażeń, ale przede wszystkim odpoczynku, bo ostatni czas był znów ciężki...
Do "przeczytania"!
P.S. Dziękuję za odzew w sprawie Natanielka. Te zdjęcia, które dostałam, wysłałam, a kontakt do ewentualnej kocioterapeutki przekazany. Ciekawe, czy koty Bethany spełnią się w kototerapii autystycznego Nataniela.
piątek, 5 września 2014
Prośba o pomoc
Dziś będzie zupełnie inny post. Post z prośbą o pomoc...
Napisała do mnie maila pewna Pani z Krakowa. Ma 7. letniego synka chorego na autyzm. Synek - Nataniel bardzo kocha koty. Niestety nie mogą mieć w domu kota z powodu silnej alergii jednego z domowników.
Pani poszukuje osób, które zajmują się kototerapią. Nasz Łini i Gucio by się do tej terapii nadawały, jednak nie jestem z Krakowa. Mieszkamy za daleko na regularne odwiedziny :(
I stąd moje pytanie - czy ktoś z Was może polecić osobę zajmującą się kototerapią z Krakowa bądź okolic? Chciałabym pomóc chłopcu na tyle, na ile potrafię. Spróbujmy pomóc mu razem!
A może by tak wysłać Natanielkowi zdjęcia naszych wszystkich kotów? :) Z pozdrowieniami :) Co myślicie? Moglibyście przysłać zdjęcia swoich kotów do mnie na maila, a ja bym je przesłała dalej :)
Może macie jakieś inne pomysły, jak "wnieść" koty do życia Nataniela, który nie może mieć kota w domu?
Bardzo zależy mi na tym, aby pomóc... :) Pomożecie? :)
Napisała do mnie maila pewna Pani z Krakowa. Ma 7. letniego synka chorego na autyzm. Synek - Nataniel bardzo kocha koty. Niestety nie mogą mieć w domu kota z powodu silnej alergii jednego z domowników.
Pani poszukuje osób, które zajmują się kototerapią. Nasz Łini i Gucio by się do tej terapii nadawały, jednak nie jestem z Krakowa. Mieszkamy za daleko na regularne odwiedziny :(
I stąd moje pytanie - czy ktoś z Was może polecić osobę zajmującą się kototerapią z Krakowa bądź okolic? Chciałabym pomóc chłopcu na tyle, na ile potrafię. Spróbujmy pomóc mu razem!
A może by tak wysłać Natanielkowi zdjęcia naszych wszystkich kotów? :) Z pozdrowieniami :) Co myślicie? Moglibyście przysłać zdjęcia swoich kotów do mnie na maila, a ja bym je przesłała dalej :)
Może macie jakieś inne pomysły, jak "wnieść" koty do życia Nataniela, który nie może mieć kota w domu?
Bardzo zależy mi na tym, aby pomóc... :) Pomożecie? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)