Cieszę się, że miałam okazję trochę zwiedzić Bukareszt, podczas podróży służbowej. Często podróże służbowe to tylko przejazd taksówkami na niekończące się spotkania, wieczorna kolacja w drogiej restauracji nie wiadomo gdzie (bo już ciemno) i powrót na lotnisko. Tym razem było inaczej :) Udało mi się wynegocjować dodatkowy dzień, abym mogła zobaczyć miasto, do którego mnie wysłano.
Przyleciałam w środę 17 lutego późnym popołudniem. Nie było już sensu wychodzić na zwiedzanie, więc udałam się tylko do pobliskiego centrum handlowego na zakupy. Miałam misję - kupić solone pestki słonecznika Nutline i pasty wegetariańskie, które można kupić tylko tam, a które bardzo mi smakują:
 |
Nutline - mogę je skubać i skubać :) |
 |
Najlepsza oryginalna. Szkoda, że w Polsce niedostępna |
Spotkania zakończyły się w piątek po południu, kiedy jeszcze było jasno, tak więc postanowiłam nie marnować czasu i udałam się na wypad do miasta. Taksówką (są bardzo tanie!) pojechałam na Plac Unii - centralny Plac Bukaresztu. Udałam się Bulwarem Unii do Parlamentu, zbaczając z głównej ulicy i fotografując kontrasty. Główne ulice są okazałe i czyste, ale wystarczy skręcić w bramę a przechodzi się do innego świata... Popatrzcie sami, zapraszam na spacer po Bukareszcie:
 |
Plac Unii |
 |
Ogromne fontanny na Placu Unii i Bulwarze |
 |
Fontanna pośrodku Ronda |
 |
Wielkie budynki wzdłuż Bulwaru Unii |
 |
Parlament - największy w Europie, druga co do wielkości budowla po Pentagonie |
 |
A w bramie śpią bezdomni... |
 |
Parlament |
 |
Parlament - obeszłam go. Zajęło mi to godzinę :) |
 |
Bulwar Unii i fontanny |
Gdy skręciłam w bramę, zbaczając z głównej ulicy, moim oczom ukazał się inny świat. Mnóstwo pięknych, opuszczonych budynków, których nikt nie remontuje. W ruinach bawią się dzieci i koczują bezdomni...
Powrót do Parlamentu
Przez park udałam się do metra i kombinowanym połączeniem - metro i tramwaj dotarłam do hotelu
Całkiem ładny miałam pokój hotelowy, z dużym oknem i widokiem na park.
Następnego dnia w sobotę miałam już czas tylko dla siebie. Z książkowym przewodnikiem Pascala udałam się zobaczyć Stare Miasto i opisane atrakcje. Znów zaczęłam z Placu Unii, jednak nie poszłam w stronę Parlamentu, a przez Starówkę do Placu Uniwersyteckiego i dalej Placu Romana
 |
Rzut oka na Plac Unii z innej perspektywy |
 |
Na Starym Mieście również sporo opuszczonych, nie remontowanych budynków |
 |
Widzicie zadek uciekającego kota? To jedyny kot, jakiego spotkałam w Bukareszcie... |
 |
Łuk Triumfalny złapany w obiektywie z taksówki |
 |
Dom Prasy (taki mini Pałac Kultury :) ) |
 |
Zamiast pomnika Stalina, pomnik Wolności |
I tak dotarłam z powrotem do hotelu a mój czas na zwiedzanie Bukaresztu skończył się. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was zdjęciami :) Wrzuciłam ich tyle, żeby później Pantera nie wypomniała mi, że skąpię ;)
Zachęcam do odwiedzenia Bukaresztu. Miasto można spokojnie zwiedzić w dwa dni. Ja tam jeszcze z pewnością wrócę, bo kilka atrakcji musiałam pominąć - były zamknięte i niestety nie starczyło mi już czasu.
Miłego weekendu i do przeczytania :)
No, jestem usatysfakcjonowana! ;) Tym razem nie poskapilas zdjec, a dla mnie sa tym bardziej interesujace, ze w Bukareszcie nigdy nie bylam i zapewne tam nie zawitam.
OdpowiedzUsuńSerce boli na widok tych przepieknych starych budynkow popadajacych w ruine. Przeciez Rumunia dostaje dotacje unijne na renowacje zabytkow, wiec dlaczego nic sie w tym kierunku nie robi? Naprawde szkoda.
Cieszę się, że Cię usatysfakcjonowałam :) uff ;) Zdjęć jest oczywiście więcej, ale wklejać wszystkie to by była już przesada ;)
UsuńRumunia jest piękna. Wszyscy mieszkańcy mówią, że oprócz Bukaresztu. A ja znalazłam w Bukareszcie urok. Szkoda tych kamienic. Mam nadzieję, że jednak pójdą po rozum do głowy i nie zniszczą kompletnie tego dziedzictwa. Szkoda by było, są naprawdę piękne.
Rumunia wykorzystuje dotacje, ale nie w stolicy. Remontuje drogi, odrestaurowuje zamki, zabytkowe miasta... może w końcu przyjdzie i czas na stolicę!
Szkoda pięknych zabytków. A jacy są Rumuni tacy na co dzień. Ja zawsze dostrzegam jakiś "rys narodowy" poszczególnych nacji, ale z Rumunami kontaktu nie mialam żadnego, jeśli nie liczyć rumuńskich Romów koczujących niedaleko mojego domu :))
OdpowiedzUsuńCiężko mi generalizować, jacy są Rumuni na co dzień :) Ci, których poznałam, są mili, pomocni.. na ulicach ludzie raczej się nie uśmiechają (jak w Polsce). Nie zauważyłam żadnych cech szczególnych :)
UsuńUwielbiam Bukareszt wyrozniajacy sie na tle Rumunii. Ma w sobie to cos... Co maja moje owce! Zapraszam do mnie http://owczeprzygody.pl/wypas-owiec-jozefow/
OdpowiedzUsuń