czwartek, 15 września 2016

Kociary są kochane

Całkiem niedawno przebywałam przez kilka dni na szkoleniu w Wieliczce. Dni wypełnione były zajęciami, jednak udało się znaleźć kilka chwil na małą wizytę w Krakowie. To takie przepiękne miasto, niestety odwiedzane przez tłumy turystów.








Jednak najważniejsze - wreszcie udało mi się spotkać z naszą blogową kociarą - Bethany (Zwierzęta magiczne)! Już kiedyś umawiałyśmy się w Krakowie, gdy byłam tam również służbowo, ale niestety wtedy nie udało się wypić wspólnej kawy :( Wiedziałam, że kiedyś spotkanie nastąpi. I stało się :)
Jak tylko zobaczyłam Bethany, która czekała na mnie na ulicy, aż przyjadę z Wieliczki, czułam, że ją doskonale znam :) Takie to te nasze blogowe relacje. Niby nie znamy się osobiście, a jednak dzięki Internetowi i blogom na tyle, że kilka godzin które miałyśmy dla siebie minęło jak sekunda! Bet zabrała mnie w przepiękne miejsce w Krakowie, skąd widać było panoramę na Stare Miasto. Niestety już zaszło słońce, więc słabo było widać, ale nie dla widoków się spotkałyśmy :) Rozmawiałyśmy o wszystkim, jakbyśmy znały się od lat. Hmm bo w sumie znamy się od lat :) Martwię się o Rysię, która ma nawroty guzów i niestety już nie operacyjnych... Bethany zdecydowała się pomimo niewielkiego metrażu, dać tej uroczej kotce dom do końca jej dni. Trzymam za Was kciuki! Parę słów o Amando, ale to za wcześnie, aby móc w ogóle mówić o tym bez emocji...


Bethany - dziękuję za cudowne spotkanie i do następnego! :)

wtorek, 13 września 2016

Kocia zakupoholiczka

No nie mogę chodzić na zakupy ;) dziś wyrwałam się w ciągu pracy na lunch do pobliskiego Centrum Handlowego. Poszłam z koleżanką, która przy okazji chciała kupić sobie parę rzeczy. I tak weszłyśmy na chwilkę do sklepu Sinsay. Zawsze omijałam go szerokim łukiem uważając, że są w nim rzeczy raczej dla nastolatek aniżeli dla mnie (nastolatką już dawno nie jestem ;)) No ale znalazłyśmy się w sklepie i ... oszalałam :)


Nawet torebki mają w koty :)

A torebkach nowe skarby!

bluzka z kotem

bluzka z kotem

Bluza z kotem

Kocia bluza

Koci szał :) Nie umiem pozować do zdjęć, ale nie ja ważna. Ważne udane zakupy!

I tym sposobem mój portfel jest szczuplejszy o parę złotych natomiast ja szczęśliwsza :D


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Korzystamy z ładnej pogody

Lato w tym roku można powiedzieć, że nas rozpieszcza. Ładna pogoda utrzymuje się, a my z niej korzystamy. Fifi nasłonecznia się na zapas. Jestem w szoku, jak długo koty w taki skwar mogą leżeć na słońcu!






Gucio i Łini lenią się, ale z dala od promieni słonecznych:



My też korzystamy ze słońca i weekendy spędzamy jak najdalej od miasta. Byliśmy nad morzem, odkryliśmy fajne jezioro na bliskich Mazurach. Trzeba sobie jakoś radzić i korzystać zarazem z ciepłych dni. Przed nami trudny czas, gdy nastanie bura, deszczowa jesień.

Tak było w długi weekend nad morzem :) Wielkie fale zalewały plażę, wiał wiatr ale i tak było wspaniale :)






A później na Mazurach:







Miłej końcówki wakacji Wam życzę :)

wtorek, 9 sierpnia 2016

Wieszak na klucze

Powoli wracam do realiów, ale najsmutniejsze jest to, że jestem z nimi na nie. Coś się we mnie poprzestawiało po tej podróży, mimo wszystko mam jakiś wewnętrzny spokój i wiem, czego nie chcę :) a co bym chciała :) Tylko jestem taka bezsilna... mam trochę problemów zdrowotnych i biorę leki, które na mnie działają tak, że nie mam na nic siły. Na szczęście to minie :) A wtedy zacznę działać!

Na pocieszenie spełniłam swoją małą zachciankę! Kto nie ma problemów z szukaniem kluczy? Zazwyczaj giną w najmniej odpowiednim momencie, kiedy się spieszymy. Ile to razy spóźniłam się do pracy, z obłędem w oczach szukając kluczyków do samochodu? Nie zliczę ;) Ale problem nareszcie się rozwiązał dzięki.. wieszakowi na klucze. Śliczny, prawda?


A jaki praktyczny! No i obowiązkowo z kotem :) Przymocowany jest do szafy w przedpokoju, na taśmę dwustronnie klejącą. Po lewej stronie możecie zobaczyć mój breloczek na klucze - obowiązkowo z kotem :) Takie małe rzeczy, a rozweselają i sprawiają drobne przyjemności :) :)

Odkąd wieszak zawisł, nie mam problemu z poszukiwaniami kluczy! Polecam! :)

niedziela, 31 lipca 2016

Nie mogę dojść do siebie

Chociaż od powrotu z Kirgistanu minęły już równo 3 tygodnie, cały czas nie mogę przyzwyczaić się do codzienności. Codzienność odczuwam jako etap przejściowy, po którym znów spakuję plecak i wyruszę do Azji Centralnej. Tak się jednak nie stanie, przynajmniej nie szybko. Ta świadomość i uczucie przejściowości sprawiają, że jestem nie do życia. I najgorsze - nie wiem, czy i kiedy mi to minie.

3 tygodnie spędzone w Kazachstanie i Kirgistanie to był absolutny odlot! Każdy dzień był inną przygodą. Przeżyliśmy tak wiele, że do dziś są w nas emocje :) i chęć powrotu. Chodziliśmy po górach, gdzie nie było żywego ducha, a na wysokości 3 tyś m n.p.m. towarzyszyły nam tylko zdziwione świstaki :) Mieszkaliśmy z prawdziwymi Nomadami, uczestnicząc w ich codziennym życiu podporządkowanym naturze. Kąpaliśmy się w jeziorze Issyk Kul, a słońce spiekło nas tak, że zdążyliśmy obrać się ze skóry jak węże :) Spędzaliśmy fantastycznie czas w Biszkeku ze znajomymi poznanymi rok wcześniej. Wszystko było magiczne, wszystko było cudowne. Tylko tęsknota za kotami zachęcała nas do powrotu. Już jednak moglibyśmy ruszyć dalej.

W pracy zaczął się kołchoz. Nastąpiło wiele negatywnych zmian, które tą fajną niewielką firmę pchają w stronę korpo, z którego uciekałam. Tak więc jest źle. Szukam więc innych ścieżek. Może coś samodzielnie jednak? Może coś w kierunku Azji? Myślę, jednak myśli są ociężałe, ciężkie od upału i codzienności. A praca przytłacza.

Powspominajmy więc:











































Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam zdjęciami.
Ciężko wrócić do rzeczywistości...