sobota, 1 lutego 2014

Odwiedziny w Krakowie

Niestety, ten weekend spędzam poza domem. Smutno mi i żałuje, że nie będę miała czasu dla moich kotów. Jedyna dobra rzecz to to, że jestem w Krakowie :) Szkoda, że służbowo...

Nic to. Trzeba przeżyć i starać się cieszyć tym, co jest :) Wczoraj wieczorem pospacerowałam sobie po Krakowie. Odwiedziłam Wawel, zajrzałam na rynek. Magicznie. Ale strasznie zimno. Okropnie wiało i szybko wróciłam do hotelu. Co nieco jednak zobaczyłam:

Wawel

Kościół Św. Piotra i Pawła

Kościół Mariacki

Sukiennice

Dziś natomiast po pracy odwiedziłam znajomych. Nie wiedzieliśmy się 2 lata! Poznaliśmy ich już 4 lata temu przez hospitalityclub.org Byliśmy u nich w Kijowie i tak zaczęła się nasza znajomość, która trwa do dziś. Później oni przyjechali do nas a później.. z racji wszystkich negatywnych wydarzeń na Ukrainie, postanowili zamieszkać w Polsce. I mieszkają właśnie w Krakowie :) No szkoda, że nie w Warszawie, ale cóż oddaję hołd - Kraków jest dużo bardziej magiczny od Warszawy!

Mają kota - Atosika. Poznaliśmy go jeszcze w Kijowie. Śliczny, czarny, łagodny puchacz. Kot podróżował z nimi, był w Pradze, Barcelonie, a później przyjechał  do Polski. Mają też dwójkę ludzkich dzieci: Martin - 2,5 roku i Alicja - 9 miesięcy. Atosik jest w stosunku do nich bardzo łagodny :) Trochę prycha i ucieka przed Alicją, ale nie jest agresywny. Po prostu mała jeszcze za bardzo nieświadomie mu dokucza, choć Dima i Zuli starają się ja edukować. Mały Martin już się nauczył, że kotka należy szanować i głaskać :) Już nie ciągnie go za uszy ani za ogon :)

Podczas całego spotkania Atosik cały czas nam towarzyszył. Upatrzył sobie mnie, nawet siedział mi na kolanach, co ponoć do niego niepodobne, bo od nieznajomych trzyma się na dystans.
Taki śliczny jest Atosik:

Atosik - kot obieżyświat :)


Żałuję weekendy spędzonego poza domem. Cieszę się jednak, że spotkałam się z Dimą i Zuli. Nie jest im łatwo w Polsce, ale oboje pracują zdalnie w Moskwie, więc o pieniądze na szczęście nie muszą się martwić. :) Żegnając się, postanowiliśmy oczywiście częściej się spotykać :) Mam nadzieję, że tak się stanie.

A Kraków jest magiczny! Muszę tu jeszcze wrócić, bo ciągle brakuje czasu na jego "złażenie". Zawsze jestem w nim w biegu, to na konferencji, to w pracy... wierzę jednak, że w końcu przyjadę na dłużej i będę miała czas na poszwendanie się i pochodzenie spokojnie bez celu :) Tak najlepiej zawsze lubię poznawać różne miejsca.

A na samej konferencji spotkała mnie miła niespodzianka - miły pan barista zrobił specjalnie dla mnie o taką kawę:

Kawa z kotem


Życzę Wam cudownego weekendu z kotami. Moje niestety muszą za mną potęsknić (pewnie jak zwykle ja gorzej znoszę tą rozłąkę niż one ;)).

21 komentarzy:

  1. Mam tak samo :). Tak tęsknię za kotami, że wyjazdy ograniczam do minimum bo i tak cały czas myślami i sercem w domu jestem :)
    Kraków czarowny, no, o tej porze roku zimny :)
    Kawa świetna :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze bardzo tęsknię za kotami, ale niestety czasem muszę wyjechać służbowo :(
      Kraków śliczny, już chcę tam wrócić!

      Usuń
  2. Uwielbiam Kraków, miły klimat, wszystko ładne i pozytywnie go odbieram, bo mi się kojarzy z ciekawymi wyjazdami.
    A Warszawa to taka znienawidzona codzienna była i się obrzydziła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Kraków jest magiczny, a Warszawa... cóż tu się urodziłam i wychowałam, kocham to miasto, ale nie uważam, że jest najpiękniejsze.. choć stara Praga czy mój Grochów mają swój niepowtarzalny klimat :)

      Usuń
  3. Za to dzisiaj była cudna pogoda. :)
    A do kiedy jesteś w Krakowie i jak z czasem? Może jakaś kawka? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bethany, właśnie wróciłam do domu... Tak, w sobotę było cieplutko i słonecznie - wręcz wiosennie.
      Nie wykluczone, że znów za jakiś czas będę w Krakowie, to dam znać wcześniej, bo kawkę wspólną z przyjemnością bym wypiła :) :)

      Usuń
    2. To daj znać, bardzo chętnie się z Tobą spotkam. :)

      Usuń
    3. Nawzajem :) napiszę wcześniej, kiedy będę jechała :) zawsze mogę wybrać się na podwójne wizyty z przedstawicielem ;)

      Usuń
  4. Piękny Kraków, kawa sympatyczna :) i znajomi bardzo interesujący :D... A koty chyba rzeczywiście lepiej sobie radzą niż ludzi (w każdym razie tak jest u mnie :) )... Trzymaj się cieplutko :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lekki koci foch po powrocie był ;)

      Usuń
  5. Zazdroszczę Ci tego Krakowa.Są trzy miasta,które kocham milością nieodwzajemnioną: Kraków,Gdańsk,Wrocław. Niestety,nie mam tam żadnych znajomych ,dlatego odwiedziny są baaaaardzo rzadkie.
    też nie lubię zostawiać Frani,bo wydaje mi się,że tylko ja wiem czego potrzebuje i tylko ja ją potrafię dopilnować.To pewnie nie do końca prawda ,ale fakt,że za mna tęskni,kiedy wyjeżdżam.Kawa -odlotowa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje trzy ulubione miasta są też moimi ulubionymi :) Podoba mi się jeszcze w Rzeszowie i Przemyślu :)
      Z przyszłym tygodniu znów weekend poza domem... tym razem będę we Wrocławiu :) Mam mieszane uczucia - fajnie będzie znów zobaczyć Wrocław... ale będę tęskniła za kotami :(

      Usuń
    2. Jak będziesz kiedyś w Rzeszowie Kasiu, to daj znać, chętnie bym z Tobą pogawędziła o kotach i nie tylko :-)

      Usuń
  6. kawa z kotem - aż szkoda by mi było ją wypić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no szkoda, ale cóż było zrobić ;)

      Usuń
  7. Tak to jest u kociarzy , zawsze człowiek rozdarty ;))
    Wyprawa jednak bardzo interesująca i znajomi fajni i do tego z kotem obieżyświatem :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, miło było się spotkać z Dimą i Zulą, zobaczyć Atosika :) ale tęskniłam za moimi bestiami bardzo!

      Usuń
  8. Z ciekawością przeczytałam o Twoich przyjaciołach Kasiu i ich ślicznym puchatym kotku.
    W Krakowie mieszkałam kilka lat i jakoś mnie to zmęczyło. Magiczny dla mnie jest Wrocek i Przemyśl :-)
    Buziaczki dla stęsknionej Pańci i koteczków :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duże miasta zawsze męczą. Niestety. Muszę się przyznać, że mnie Warszawa strasznie męczy i coraz częściej myślę o wyniesieniu się stąd i najchętniej zamieszkaniu gdzieś, gdzie mogłabym przygarnąć wszystkie potrzebujące zwierzaki! O! Podobno marzenia się spełniają! :)

      Usuń
  9. ja też kocham to miasto! lubię zaglądać na Twojego bloga, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi miło :)
      również pozdrawiam!

      Usuń

Dziękujemy za pozostawiony komentarz :)